sobota, 27 października 2012

Sleepin' the grey flannel life ....

Dzień 2 
 Dzisiaj całkiem zwyczajny dzień. Wstałam zjadłam śniadanie, ogarnęłam się, w między czasie robiłam jakieś kompletne głupoty, potem posprzątałam trochę ( pół domu jak co każdą sobotę) by następnie móc wyjść na rolki z moją przyjaciółką i kupelom z klasy. Nic nadzwyczajnego się nie działo, padał sobie pierwszy śnieg, było zimno jak diabli , a my jeździłyśmy na rolkach i rozmawiałyśmy. Mimo wszystko nie żałuje. Warto było zmarznąć , by trochę z nimi pobyć. 
  Ostatnio odkryłam, że przez moją dietę mam problemy cerowe. Takie typowo młodzieńcze (jeśli wiecie co mam na myśli) . Nie wiedziałam przez co konkretnie, ale zdecydowanie zaczęło się to gdy poszłam do szkoły. Strasznie mnie to frustrowało, miałam dosyć, nie wiedziałam już co mogę zrobić w tym kierunku . Zaczęłam obwiniać różne potrawy i napoje. Zaczęłam od kawy. Ograniczyłam ją całkowicie ( bo do tej pory była 1-2 dziennie). Pomogło, lecz nieznacznie. Następnie pomyślałam, że to może przez jakiś konkretny owoc. Taki który jadłam co jakiś czas. Nagle coś mnie tknęło i sprawdziłam w internecie. No i jest. Słodycze węglowodany, ostre przyprawy. W tym wieku z tymi skłonnościami , powinniśmy je ograniczać do minimum.  JA głupia jadłam je tonami, myślałam sobie jestem chuda, więc co mi tam-przytyję , może mi się przyda. I znów popadłam w kolejną skrajność - słodycze. Ale teraz postanowiłam jak głosił "święty tekst" przyswajać je w bardzo minimalnych ilościach. No i proszę . Zadziałało praktycznie natychmiast! Od trzech dni odżywiam się "prawidłowo" i jest naprawdę dobrze :) Nareszcie ... Ku mojemu zdziwieniu , nawet moje samopoczucie się poprawiło. Gdy się je rzeczy. które z góry wiemy że nam nie pomogą w żaden sposób, czujemy że może być nam to obojętne. Tak czy siak przytyjemy ... przecież i tak nie ma się dla kogo specjalnie starać . Tak bardzo dobrze znam to uczucie . Ale kiedy już się ogarniemy i zjemy dobrze - tak jak się powinno - nie tylko poprawia się nasze zdrowie , kondycja ( fizyczna i skóry ) ale także i przede wszystkim samopoczucie ;) SPRÓBUJCIE SAMI.    Do tego wszystkiego zrobiłam sobie brwi i wreszcie czuję, że warto ;D Narazie nie ma nic dla czego mogłabym się starać ( bądź nikogo ), ale powinnam zdawać sobie sprawę, że to za każdą chwilę może się zmienić. Koniec tej monotonii . Koniec tej ciągłej depresji. Jeszcze wszystko przede mną!!! 
  Nadal czekam na poniedziałek :) Miłej niedzieli ! :) ;D 
                                                                                     xxx alexix 


parę foteczek zaległych ( bo nowy blog ) :
              takie tam z gór , śmieszna ścieżka , za to bardzo stroma ;)
wyjazd integracyjny, moje lasencje zrobiły sobie wyżerkę z mojej nutelii i krakersików 
a tu jak już widać (na wyjeździe integracyjnym) było gruboo ;) Ale zarąbiście :) Zapamiętam go do końca życia tak myślę  


 


2 komentarze: