Dzień 4
Powiem . Powiem sobie prawdę. Niestety nie jest ona zbyt sprzyjająca... Szczerze mówiąc wolałabym żeby działo się dokładnie na odwrót... Nie jest za dobrze ... Nie jestem pewna czy to z mojej winy i czy cokolwiek mogę zrobić.
Zaczynając od początku. Tak naprawdę nie mam pojęcia kiedy się to zaczęło. Smutek i żal wplątał się w moje życie całkowicie niezauważony. Było całkiem normalnie , gdy nagle zdałam sobie sprawę że nie jestem szczęśliwa . Żyje , ale nie rozumiem sensu. Nie jest prosto jak w bajce, ale też nie tragicznie jak w horrorze. Kłótnia z mamą jakoś nie sprzyja mi w tym trudnym okresie. Cały czas chodzę poddenerwowana, jak nieaktywna bomba, wystarczy jeden fałszywy ruch, a wybucham. Chciałabym to zmienić. Próbowałam. Już nawet myślałam, że jest lepiej, gdy uświadomiłam sobie że tak naprawdę nic się nie zmieniło. Ile można się oszukiwać? Miał być to koniec tej melancholii w moim życiu. Ale czy tak naprawdę zależy to ode mnie? Kiedy jest już dobrze , nagle wydarza się coś co psuję dotychczasowy porządek. Tak i stało się tym razem. Nie było idealnie , w sumie było źle , ale jeszcze dało się funkcjonować . Weszłam sobie jak co dzień na fejsa i wszystko byłoby w normie gdyby nie moja spostrzegawczość . Mały niewidoczny post na tablicy , wśród wielu , wielu innych. Ale JA akurat na niego postanowiłam zwrócić uwagę. Chłopak z którym sobie pisałam dawniej , który mi się podobał , dzięki któremu już powoli zapominałam o moim OW, lecz z którym kontakt urwał się nagle i niespodziewanie , piszę , a właściwie to flirtuję non stop , przy każdej okazji z moim klasowym wrogiem. Ona , dziewczyna której (nieelokwentnie pisząc) mam ochotę wyrwać kudły z głowy za to że się na mnie spojrzy. Ona , która już i tak ma za dużo rzeczy które ja chciałabym posiadać ( nie mówię tu o materialnych rzeczach) -piszę z nim. Pod każdym jego postem , lubią każde swoje zdjęcie... wiem żenada , ale to już swoją drogą. Czemu wybrała akurat jego hmmm ? I to odkryłam niedługo po naszym urwaniu kontaktu. Śmierdzi mi to. Może chce się zemścić na mnie? Może ... A może to tylko przypadek a ja popadam w paranoję ... Może ... Trudno jest mi powiedzieć . Ale nie będę siedziała z założonymi rękoma. Nie ... To nie w moim stylu. Jeszcze nie mam sprecyzowanego planu , ale udowodnię że nie mam się czego powstydzić. Bo nie mam . Na nim mi nie zależało , a na nią mam wylane. Co oczywiście nie znaczy, że nic nie zrobię. Może udowodnię jej jak głupia jest? To nie będzie trudne, bo jest głupia. Typowa "blokerska".
Chyba wiedzie jaki typ człowieka mam na myśli. Zero odpowiedzialności , perspektyw na przyszłość i inteligencji. A co drugie zdanie jest n.t. zioła. No cóż ... Powiedzmy że to będzie moja mała zemsta, tak delikatnie a jednak tak dosadnie. Spróbuje. Nie dowiem się jak tego nie zrobię. Nie mam nic do stracenia.
Narazie mam mnóstwo nauki.... wymieniając: hiszpan- sprawdzian; angol -sprawdzian; polak-praca klasowa; turystyka-sprawdzian z mapy Europy ( ale to dopiero 20 listopada) ; wypracowanie na polski no i prezentacja na inforamtykę ( rozległa, a do tego wszystko muszę napisać sama , bez żadnych pomocy "internetowych" ) no i list formalny na angola ... dobijające. Nie mam pojęcia jak dam radę. Ale jakoś muszę .... Gdyby nie dzisiejszy dzień to bym leżała i kwiczała ... Nic bym nie zdążyła... I chodź jest popołudnie a ja nadal mam tylko spis rzeczy które muszę zrobić, to nie przejmuję się - dam radę. Muszę . Nie mogę wyjść na głupka , muszę o tym pamiętać.
A więc do zobaczenia , raczej po tym długim i wyczerpującym weekendzie , no chyba że zdarzy się coś godnego napisania, wtedy niezwłocznie opiszę - obiecuję.
Dzisiaj bez fotek , nic nie zdążyłam zrobić ani znaleźć , chyba rozumiecie :)
xxx alexix
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz