Czas . Pojęcie jakże nadzwyczaj względne. Czy mówiąc słowo teraźniejszość , nie należy ono już do przeszłości ? Czy możemy mówić o szczęściu, jeśli jest ono tylko wspomnieniem. Co tak naprawdę się liczy? Przecież wszystko przemija. Nie ma rzeczy wiecznych.
Nie możemy być też wiecznie źli na kogoś. Czas. Tego potrzebujemy żeby zrozumieć. Ale czy to coś daję? Rozumiemy rzeczy, których nie powinniśmy robić. Ale czy można to naprawić? Względnie tak. Mówią, że wystarczy trochę dobrych chęci i czasu. Każdy potrzebuję czasu, a przecież mamy go coraz mniej. Można mówić słowami wprost. Można. Ale jakże cudownie jest gdy ktoś potrafi się domyśleć. Domyśleć czego nam trzeba. Nie jest tego dużo. Każdy z nas ma podstawowe potrzeby, które identyfikują wszystkich ludzi. Pewne podstawy. Gdy potrzebujemy, czegoś tak niezłomnie, jednostki czasowe i przestrzenne, wartości moralne i etyczne, rzeczy materialne i duchowe, jakie one wtedy mają dla nas znaczenie? Co nam dadzą one, skoro nie mamy podstaw? Co zbudujemy bez fundamentów? Możemy spróbować zacząć budować dom na pisaku. Ale przecież każdego dnia, każdej godzinny , musimy liczyć się z tym że może runąć. Właśnie teraz. W tej chwili.
Co identyfikuje mnie? Potrzeba miłości , ciepła i zrozumienia. Niby nie dużo. A strasznie trudno znaleźć kogoś kto bez pytań to zrozumie. Nie chce tylko wymagać, spełniania potrzeb. Chce też robić to dla drugiej osoby. Dla wielu osób.
Pewne konflikty rodzą się z nieporozumień. Nie można się zrozumieć. W takim razie jaki sens mają rozmowy? Jaki sens ma bycie z tą osobą, skoro myślicie innymi tokami. Myślicie innymi słowami. Żyjecie inaczej.
Pustka , którą zawsze się czuję , gdzieś tam głęboko. Ona nigdy nie jest łatwa do zapełnienia. Dlatego chyba najlepiej zapełniać ją starymi łatami. Tak jest najprościej. Pytanie jednak brzmi, czy ja też stanowię dla kogoś tego rodzaju pustkę. Czy dla niego, jego codzienność, zaczęła być inna? Gorsza? Czy sens jego dni stał się inny? A na końcu : Czy on sam chce żeby sytuacja powróciła do dawnego stanu? Cały czas zadaje sobie to pytanie. Rzeczy względne... Jakie one mają teraz znaczenie. Prawdopodobnie gdyby czas się zatrzymał, nie zważyłabym, po prostu nadal trwałabym w tym wiecznym smutku.
A więc powiecie : zgoda buduję, niezgoda rujnuję ? Zgodzę się... Teraz jest zupełnie inaczej i nie wiem czy lepiej. Często to robiłam. Dawałam sobie i innym czas żeby nie działać impulsywnie. Ale już dość tego milczenia, chce żeby innym też zależało, chce być zauważana, CHCE BYĆ POTRZEBNA...
Dzisiaj blałe. Tak, dzięki Hugo-potrzebowałam tego. Dałaś mi właśnie to czego potrzebowałam. Trochę odpoczynku i rozmowy. Już mi lepiej , już mi znacznie lepiej. Chyba podejmę kroki, aby stan rzeczy przywrócił się do dawnego, ale Potrzebuję też widzieć że inni TEŻ CHCĄ !!! Potrzebuję to widzieć , czy tak trudno to zrozumieć ? Nie widząc tego wiem jedno- to koniec, jest tak gdy ludziom wgl nie zależy. Jeżeli to prawda , to nie będę żałować że zrobiłam tak a nie inaczej. Ale jeżeli to kłamstwo, fikcja którą sobie wyimaginowałam, osoby którym zależy zrobią wszystko żeby już tak nie było. Wierze w to , naprawdę w to wierze :)
pozdrawiam was gorąco - xxx alexix
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz